BRATKI

Bratki to kwiaty niepozorne.

Niskie, ciche, rosną przy chodnikach, na rabatach, w skrzynkach pod oknem. A jednak ich łacińska nazwa – viola tricolor – już brzmi jak teologiczna podpowiedź: „trójbarwna”. Trzy kolory w jednym płatku. Jedność bez zmieszania. Różnorodność bez podziału. Czy to nie prowokuje do myślenia o tajemnicy Trójcy? Nie chodzi o tanią symbolikę. Przyroda nie jest katechizmem obrazkowym. Ale jest księgą, w której Stwórca zostawił ślady. Jeśli – jak pisał św. Bonawentura – świat jest „drabiną do Boga”, to nawet bratki mogą stać się stopniem.

Bratek łączy barwy, które same w sobie są wyraźne: fiolet, żółć, biel. Nie walczą ze sobą. Współistnieją. W teologii mówimy o perychorezie – wzajemnym przenikaniu Osób Trójcy Świętej. Ojciec nie jest Synem, Syn nie jest Duchem, a jednak Bóg jest jeden. Bratek nie rozdziela swoich kolorów na osobne płatki, jakby się obawiał chaosu. On pokazuje, że różnica nie niszczy jedności. W świecie, który boi się różnic albo absolutyzuje je do poziomu konfliktu, bratek jest cichą korektą: jedność nie oznacza jednolitości. Bratek kwitnie w chłodzie wczesnej wiosny, kiedy ziemia jeszcze nie jest pewna, czy chce rodzić życie. To teologia nadziei: życie wyprzedza pełnię warunków. Łaska wyprzedza doskonałość. Nie trzeba czekać na idealne słońce, żeby zakwitnąć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *