Wiosenne przebudzenie to proces
…cichy, konsekwentny, nie do zatrzymania. Ziemia staje się miękka, choć wciąż chłodna. Pąki nabrzmiałe, ale nie pękają – to moment decyzji: teraz . Życie wraca nie dlatego, że jest łatwo, ale dlatego że nadszedł czas. To nie tylko zjawisko budzącego się życia po zimowym uśpieniu, ale znak Bożej opatrzności.
Ogród na wiosnę nie pyta o pozwolenie. Po zimowej dyscyplinie rusza z odwagą. Każdy kiełek ryzykuje przymrozek, każda gałąź ciągnie ku światłu. Wiosna to akt zaufania – że słońce wróci, że sens wzrostu jest większy niż strach przed stratą.
To także czas porządkowania. Martwe pędy nie staną się żywe tylko dlatego że są znajome. Ogród uczy: nie wszystko z przeszłości nadaje się do przyszłości.
Wiosenne przebudzenie to eksplozja relacji: korzeń z wodą , liść ze światłem, kwiat z zapylaczem. Życie wraca zawsze wspólnotowo – samotny pęd długo nie przetrwa.
I najważniejsze; wiosna nie zaprzecza zimie. Ona ją spełnia.
Ogród wiosną mówi bez ogródek; jeżeli przetrwałeś czas ciszy, masz prawo wzrastać.
To przypomnienie o Zmartwychwstaniu. Jak u Bernarda z Clairvaux, ogród pachnie Chrystusem, gdzie zimowe chłody ustępują wiosennym kwiatom łaski.
