Lato jako teologia światła, dojrzałości i objawienia
Lato nie jest tylko porą roku, ale jest stanem objawienia. Światło przestaje być tłem – staje się dominującą rzeczywistością. Dni są długie, noc skraca się do minimum, a człowiek doświadcza, że wszystko wychodzi na wierzch: kolory, zapachy, owoce, pot, zmęczenie, radość. Lato nie pozwala się schować. I właśnie dlatego ma wymiar teologiczny.
Pierwsza intuicja prowadzi do światła. „Bóg jest światłością” – pisze św. Jan. W pełni lata światło przestaje być metaforą, a staje się doświadczeniem cielesnym. Człowiek mruży oczy, szuka cienia, uczy się przyjmować intensywność. To ważne: objawienie nie jest delikatne. Ono bywa oślepiające. Na górze Tabor w scenie Przemienienia – opisanej w Ewangeliach synoptycznych – światło nie jest nastrojowe. Ono przekracza możliwości percepcji uczniów. Lato uczy nas, że Boża obecność nie zawsze mieści się w półmroku. Czasem trzeba wytrzymać jasność. Drugi wymiar to dojrzałość. Lato jest czasem owocowania. To, co było zasiane w ukryciu wiosny, teraz staje się widzialne. Jezus w przypowieściach – jak w Ewangelii według św. Mateusza – wielokrotnie odwołuje się do żniwa jako momentu prawdy. Żniwo nie jest romantyczne. Jest konkretne. Albo jest plon, albo go nie ma. Teologia lata jest więc teologią odpowiedzialności. To czas, w którym przestajemy żyć potencjałem, a zaczynamy żyć skutkiem. W tradycji monastycznej okres letni bywał czasem największej pracy fizycznej i duchowej. Reguła św. Benedykta – choć powstała w innej szerokości geograficznej – rozumiała rytm natury jako sprzymierzeńca łaski. Łaska nie znosi natury, ale ją wypełnia.
Trzeci wymiar to ryzyko przesytu. Lato bywa głośne. Intensywność może prowadzić do rozproszenia. Nadmiar bodźców osłabia czujność. W tym sensie lato ma w sobie coś z przypowieści o bogaczu z Ewangelii : „Masz wielkie dobra, używaj”. A jednak właśnie w momencie pełni przychodzi pytanie o sens. Teologia lata ostrzega przed iluzją samowystarczalności. Obfitość nie jest ostatecznym spełnieniem.
Czwarty wymiar to wcielenie. Lato jest cielesne. Skóra nagrzana słońcem, zapach ziemi, smak owoców. Chrześcijaństwo nie jest religią abstrakcji. Bóg wszedł w materię. W Pismie Świętym świat stworzony jest „bardzo dobry”. Lato przypomina, że zbawienie nie polega na ucieczce od świata, ale na jego przemienieniu. Kontemplacja letniego krajobrazu może być aktem wiary w dobro stworzenia.
Wreszcie – lato jako zapowiedź eschatologii. Pełnia lata jest piękna, ale krucha. Dzień zaczyna się już skracać, choć tego nie zauważamy. W każdej pełni wpisane jest przemijanie. Teologia chrześcijańska nie zatrzymuje się na cyklu natury. Ostateczna pełnia nie będzie tylko sezonowa. W Apokalipsie – pojawia się obraz miasta, w którym „nie będzie już nocy”. To przekroczenie lata. To światło bez zachodu. Przyjmuj światło, ale pamiętaj, że jego źródło jest większe niż słońce. Owocuj, bo czas jest ograniczony. I ucz się wdzięczności, bo każda jasność jest darem. Lato to sakrament obfitości – widzialny znak niewidzialnej hojności Boga.
